Dziewczyny biegały od szafy do lustra i z powrotem.Wszędzie walały się ubrania.Dzisiaj odbywał się koncert.W końcu ubranie w to co wcześniej kupiły,wyszły z domu.Wreszcie przestało padać,ale nie było najcieplej.Przyjaciółki wsiadły do czarnej taksówki.Charlotte była strasznie podekscytowana.Wreszcie wysiadły.Była tam masa krzyczących i piszczących nastolatek.Chciały podejść do głównego wejścia,ale to groziło śmiercią.Lepiej nie ryzykować.Charlotte trochę im współczuła.One krzyczały ich imiona,skakały ,wymachiwały wielkimi plakatami myśląc ,że zostaną zauważone,a zespół nawet nie wiedział o ich istnieniu.Jednocześnie ona sama chciała być tą jedną ,która zwrócił na siebie ich uwagę.Poranna wpadka się nie liczyła,bo jak by Coffie patrzyła gdzie idzie nic by się nie wydarzyło,a on pojechał by dalej nie zwracając na nie najmniejszej uwagi.Liczyła,że może jakimś cudem rozpozna ją w tłumie ,chociaż to było nie możliwe.
-Choć .-wyrwała ją z zamyślenia Coffie i pociągnęła za rękę.
Spróbowały jakoś przedrzeć się przez tłumy fanek.Slalomem omijały wrzeszczące dziewczyny.Już było widać wejście,nagle ktoś je brutalnie popchnął i poleciały prosto na drzwi.
-HEJ! Tylko spokojnie.-powiedział ogromny ,ubrany na czarno ochroniarz.
Przyjaciółki pozbierały się i wyjęły z torebek bilety.Udało się,weszły na największe wydarzenie muzyczne tego roku.Teraz trzeba odszukać swoje miejsca.
-Chrzanić miejsca.Idziemy pod scenę.-zarządziła Coffie.
-To nie przejdzie,zaraz ktoś się zorientuje i nas wyrzucą.
-Nie marudź.-pociągnęła przyjaciółkę.
Jakimś cudem dostały się pod scenę.Na sali panował okropny tłok i ścisk.Zgasły światła,na scenę weszła piątka chłopaków.Uwielbiali to uczucie,adrenalina i euforia.Usłyszeli pierwsze takty One Thing.
-So get out, get out, get out of my head-zaśpiewała piątka ciepłych głosów.
Po dwóch godzinach koncert się zakończył.-Idziemy za kulisy?-rzuciła Coffie.-Przecież nie mamy przepustek.-Oj tam ,oj tam coś się wymyśli.Dziewczyny wkradły się za kulisy.Musiały jeszcze tylko znaleźć 1D.Biegły długim korytarzem.N samym końcu ktoś opierał się o ścianę.Podeszły bliżej okazało się,że był to Niall,po chwili dołączył do niego Harry. -O to nasza dziewczyna od biedronki.-przywitał się.-Cześć...-odpowiedziała Z niepewnością brunetka.
-Jak podobał wam się koncert?
-Był świetny.-szybko odpowiedziała Charlotte
-To miło,a właśnie chłopaki to są Coffie i...
-Charlotte.-uśmiechnęła się blondynka.
-Tak to są Coffie i Charlotte.
-Hej.-odpowiedzieli chórem.
-Może chciałybyście się jutro gdzieś z nami wybrać?-zaproponował Harry.
-Z wielką chęcią-odpowiedziała Coffie
-Przyjdziemy po was,jeszcze pamiętam gdzie mieszkacie.-uśmiechnął się.
-------------------------------------------
jak narazie nudy,ale próbuję rozkręcić ;D
Dlaczego robisz mi taką krzywdę i piszesz rozdziały po j.angielsku? Wierz, że mój Google translate jest w domu ;( Ele rozdzialik fajny ;D I jutro na moim blogu pojawi się rozdzialik jak Louis wywala Harre'go całkiem nagiego na korytarz hotelowy ;DDD
OdpowiedzUsuń