Rano Louis zebrał całą ekipę One Direction w kuchni ,przy śniadaniu.
-Wiecie co?-zapytał-W naszym domu jest jakoś tak smutno,cicho i pusto.
-Że co?-Zayn wypluł łyk kawy,na stół-Cicho ,smutno oszalałeś.Ty chyba tu nie mieszkasz.
-Wcale nie,wracając pomyślałem ,że moglibyśmy kupić sobie jakiegoś zwierzaka.
-Jeszcze czego.-powiedział Liam-Kto niby ,miał by się nim zajmować?
-No chyba my wszyscy.-odparł lekko zmieszany Louis.
-A co to miało by być za zwierzę według ciebie?-spytał Harry.
-Pies,kot,papuga.
-Kot,tak kot.Kupmy kota.-zaświeciły się oczy Harremu.
-Po śniadaniu pojadę do zoologicznego zobaczyć co mają.
Nikt nie chciał protestować.
Lou wysiadł ze swojego czarnego samochodu,na przeciwko niebieskiego budynku z dużym szyldem sklep zoologiczny ,,Cztery Łapy''.Wszedł po trzech stopniach i znalazł się w środku.Na pierwszy ogień poszła papuga.
-No cześć.-powiedział przesłodzonym głosem i popukał w klatkę.
Zwierze nie było w nastroju do odwiedzin i od razu udziabało Louisa w palec.Zdeterminowany chłopak poszedł szukać dalej.W oczy rzucił mu się mały szary kotek o błękitnych oczkach.bez najmniejszego zawahania próbował wyjąć malucha z klatki i dokonać zakupu.Jednakże nie miał najlepszych kontaktów ze zwierzętami ,kotek stawiał opory.Może i miał lekka nadwagę ,ale świetnie drapał.Zaraz na dłoni Louisa pojawiły się trzy czerwone ślady po pazurach.W końcu chłopak postanowił się poddać i zawołał sprzedawczynię.Piękna blondynka jednym ruchem wyjęła zwierzątko z klatki.Lou oczywiście musiał palnąć jakiś tani tekst na podryw.Lekko zmieszana kobieta podeszła do kasy i włożyła kociaka do transporterka.Brunet pognał do czarnego auta.Postawił transporterek ze zwierzątkiem na siedzeniu pasażera,a sam usiadł za kierownicą.Odpalił samochód i po 10 minutach znalazł się przed domem.Kot w swoim pudełku hałasował niemiłosiernie i się wiercił.Chłopak prawie go upuścił.Wszedł do domu i stanął na środku korytarza.Wszyscy domownicy się zeszli.
-A jednak coś kupił-westchnął Liam
-Czy to kot?To kot.Powiedz ,że to kot !-cieszył się Hazza.
Lou otworzył pudełko ,a z niego wyszedł mały ,słodki,lekko otyły kociak.
-Tak ,to kot!-wykrzyknął Harry ,od razu wziął malucha na ręce i zaczął się z nim bawić.Zniknął gdzieś w pokoju.
-Ja nie wierzę.Ty kupiłeś...KOTA!-powiedział Liam.
-Mi się podoba ,jest taki śmiesznie gruby.-odparł Niall.
-Nie lubisz kotów Liamie?-zapytał z ironią Louis.
-Nie chodzi o to czy go lubię czy nie tylko o to kto się będzie nim zajmował jak będziemy wychodzić a próby ,albo koncerty.A jak Coffie urodzi? To Harry już chyba nie będzie poświęcał mu tyle uwagi.
-Ja się bardziej martwię jak go nazwiemy.-odparł Lou
-Ja proponuję mruczek-do rozmowy wtrącił się Zayn.
-Naprawdę stać cię tylko na ....mruczek..
-Nandos ,nazwijmy go Nandos-powiedział Niall
-Najlepiej od razu nazwijmy go Gruby ,i tak nie ma dla niego przyszłości.-odparł zdesperowany Louis.-Harry ! Jak nazwać kota?
-Pan Kot!-odkrzyknął loczek.
-Chyba na razie musi pozostać Pan Kot..
----------------------------------------------------------------
Powróciłam ,po bardzo długiej przerwie.Mamy nowy rok ,może i będzie kontynuacja bloga.Ten rozdział pisałam teraz od momentu przerwy,wcześniejszy dialog jest napisany jeszcze w maju.Ja cie ponad pół roku tutaj nie byłam.Spróbuję powrócić.Jak na razie mamy krótki ,asekuracyjny rozdział ,nie ingerujący tak bardzo w fabułę,bo troszeczkę zapomniałam co tu się działo i będę musiała to sobie najpierw troche przypomnieć.jak narazie to tyle.