Zbliżały się urodziny Liam'a.Przyjaciele postanowili jakoś to uczcić.Wiedzieli że on nie lubi niespodzianek,więc poprzestali na zakupieniu jakiegoś ładnego tortu i zabawienia się w skromnym gronie.Dziewczyna Liam'a-Danielle była akurat w trasie.Charlotte wpadła na pomysł ,żeby jednak ściągnąć ją chociaż na ten jeden dzień do domu.
-Ma ktoś jej numer.Nie ,ale Liam zostawił telefon w pokoju.-powiedział Louis.
-Ok.dzięki za cenną informację.Ty i Harry odciągniecie jego uwagę,Coffie będzie stała na czatach,a ja wślizgnę się do jego pokoju i zabiorę telefon.-zarządziła.
-A ja co mogę zrobić?-zapytała Melanie.
-Ty siedź na dupie i rób to co zwykle.-powiedziała szybko Lottie-To jak ?Chłopaki zajmijcie Liam'a.
Louis i Harry złapali chłopka i zaczęli zadawać różne niedorzeczne pytania.W tym czasie Charlotte udała się niepostrzeżenie do pokoju Liam'a.Coffie stanęła po lewej stronie drzwi wyglądając czy ktoś nie idzie.Lottie rozejrzała się po pomieszczeniu.Nigdzie nie było komórki.Rozrzuciła rzeczy na biurku ,przeszukała łóżko.Telefon cały czas leżał sobie spokojnie pod stertą ubrań na podłodze.Lekko poddenerwowana złośliwością przedmiotów martwych,Charlotte wyszła z pokoju,chowając komórkę w kieszeni swetra.zeszły na dół i dyskretnie ,z ukrycia pomachały chłopakom telefonem.Oni natychmiast dali spokój biednemu Liam'owi i udali się do pokoju Louis'a.Wszyscy usiedli na jego nie pościelonym łóżku.
-Ok to szukamy.-Lottie ,,weszła'' w kontakty-Sprawdzę pod ,D'.-przesunęła palcem po ekranie,nie było tam numeru Danielle.
-Nie wiem,spróbuj pod ,M' jak misiaczek albo coś w tym stylu.-palną Lou.
-W taki sposób możemy szukać bez końca.-podsumowała Coffie.
-Egh..Dej mi to.-Harry zabrał Charlotte telefon-Trzeba sprawdzić w ostatnich połączeniach.
Wreszcie Hazza odnalazł numer.
-Kto mówi?-spytał Harry.
-Na pewno nie ty.-skwitowała Lottie.
-Ej.-obruszył się .
-Niech mówi Charlotte.
-Ok no dobra,ale co mam mówić?
-Coś w stylu.,cześć dzwonię z telefonu Liam'a ,bo on ma za niedługo urodziny i chcielibyśmy zrobić mu niespodziankę, więc czy mogłabyś przyjechać chociaż na jeden dzień,on bardzo by się ucieszył.
-No ok to dzwonię.
Lottie nacisnęła zieloną słuchawkę przy zdjęciu Danielle.
-Halo.-powiedział głos w słuchawce.
-Cześć ja jestem Charlotte ,koleżanka chłopaków.
-Wiem.
-Jak wiesz Liam ma za niedługo urodziny i chcielibyśmy zrobić mu niespodziankę w postaci twojego przyjazdu.-Charlotte mówiła bardzo formalnie.
-To bardzo dobry pomysł ,jestem akurat niedaleko Londynu.Może udało by mi się wyrwać na ten czas.-odparła.
-To świetnie!
-Poczekaj chwilkę zaraz sprawdzę...Tak ,udało by mi się znaleźć chwilkę.
-Jej.-pisknęła Lottie.-To super.Dobra nie zajmuję ci więcej czasu.
-Papa.
Charlotte rozłączyła się.
-I jak?-zapytała Coffie.
-Przyjedzie.-uśmiechnęła się.
-Super! Teraz musimy jeszcze skołować tort.-powiedział Harry.
-Mam znajomą, która prowadzi cukiernię.Robią piękne ciasta,zadzwonię do niej.
-Świetnie,ale jak ma wyglądać ten tort?
-Hmmmm....
-Nich będzie w kształcie żółwia.-wykrzyknął Harry
-Dobry pomysł Haroldzie,nie spodziewałam się tego po tobie.-śmiała się Lottie.-Teraz cicho bo dzwonię.
-Tak...
-Cześć Lynn,mam do ciebie sprawę.
-No mów.
-Mój kolega ma urodziny,czy mogła byś upiec dla niego tort w kształcie żółwia?
-Nie ma sprawy,na kiedy?
-Pojutrze,najlepiej przed 14.
-Ok,już zapisuję,będzie gotowy na pojutrze o 13 ,odbierzecie go w mojej cukiernik.
-Ok,bardzo dziękuję,papa.
Lottie uśmiechnęła się porozumiewawczo-Załatwione!
-Super,jesteś wielka.
***
Dzisiaj był dzień urodzin Liam'a.Była godzina 13.Louis i Zayn zostali wysłani po odbiór tortu.Melanie nie była zadowolona faktem iż zabrano jej ,ukochanego'.Harry zajmował Liam'a,a Lottie uzgadniała jeszcze kilka spraw z Danielle. Miała się zjawić około 15.
Minęło pół godziny,a chłopacy z tortem jeszcze się nie zjawili.,No co jest'myślała Lottie.Nagle rozległ się dzwonek jej telefonu.
-Słuchaj złapaliśmy gumę,jesteśmy w polu.
-CO!-krzyknęła-Za ile będziecie?
-Nie wiemy kiedy przyjedzie serwis.
-A sami nie umiecie zmienić koła,dwóch facetów?-powiedziała z niedowierzaniem.
-Nie mamy zapasowego.
-Świetnie.-przejechała sobie ręką po twarzy.-Co my teraz zrobimy.Słuchajcie jest w pół do drugiej,zostało półtorej godziny,może się wyrobicie?-zapytała z nadzieją.
-Zobaczymy,będę cię informował na bieżąco.-Louis rozłączył się.
Charlotte zaczęła chodzić w kółko po pokoju.
-Co jest ?-podeszła do niej Coffie.
-Chłopacy złapali gumę,i prawdopodobnie nie dojadą na czas.
-No to mamy problem.
Po 15 minutach ponownie odezwał się telefon Lottie.Skoczyła po niego i szybkim ruchem przyłożyła do ucha.
-Co jest?-
-Przyjechał serwis,chyba się wyrobimy.
-Dobra czekamy.-powiedziała już bardziej radośnie dziewczyna.
Odłożyła telefon na stół i usiadła na kanapie.
-Jest już serwis.-odparła.
-To dobrze,teraz już tylko czekamy.
Minęło pół godziny a chłopacy się nie zjawili.Lottie coraz bardziej się denerwowała.Jej telefon znowu zadzwonił.
-Już jedziemy!-Louis krzyknął do słuchawki.
-Nareszcie! To czekamy,Danielle już się zjawiła.
Kiedy Lottie usłyszała dzwonek do drzwi ,zeskoczyła z kanapy i podbiegła otworzyć.Ukazali się jej,chłopacy z tortem.Ciasto wyglądało pięknie.Wszyscy zebrali się w salonie,łącznie z Melanie.Lottie miotała się w kuchni ze świeczkami.kiedy wszystko było gotowe,blondynka weszła do salonu niosąc tort.Niestety pech chciał,dziewczyna potknęła się o kabel biegnący przez podłogę.Ciasto wylądowało na nowej ,różowej sukience Melanie.Lottie lekko się uśmiechnęła i zagryzła usta.
-Patrz co zrobiłaś!-krzyknęła Mel-To była moja ulubiona sukienka.-zdjęła kawałek ciasta z dekoltu i rzuciła prosto w twarz Lottie.
-O nie!Teraz to przesadziłaś!-oddała brunetce,niestety ta się schyliła i oberwał Zayn.
Rozpętała się bitwa na ciasto.W końcowym efekcie wszyscy byli wysmarowani zielono -białym ciastem.Wyglądali komicznie.Wszyscy się z tego śmiali,oprócz Melanie ,która była zdruzgotana faktem,iż jej ukochana sukienka jest brudna.
-Uśmiech!-krzyknęła Eleanor,włączając aparat i szybko podbiegła do reszty-Dokumentacja musi być.
----------------------------------------------
Oto kolejny rozdział.Jeżeli ktoś to czyta ,proszę o kometarz ;D