Charlotte obudziła się w ramionach Zayn'a.Rozejrzała się po pokoju.Długo myślała o tym co wydarzyło się zeszłej nocy.Poszła go pocieszyć,a teraz budzi się w jego ramionach.Wyznał jej miłość ,a potem wylądowali razem w łóżku.Poczuła się trochę jak tania dziwka,która puszcza się z pierwszym lepszym...Nagle i Zayn się obudził.Rozwiał jej wszystkie wątpliwości ,pocałunkiem na przywitanie.
-Cześć!-powiedział zaspanym głosem.
-Cześć,chodźmy na śniadanie.-odpowiedziała cicho.
Kiedy schodziła po schodach przypomniała sobie o Coffie.Pewnie była z Harrym,chyba że pojechała do domu.Jednak zobaczyła całą,zdrową i uśmiechniętą brunetkę przy kuchennym stole z resztą One Direction.
-Uuuuu widać,że nasz Zaynek szybko się pocieszył.-powiedział Louis na widok chłopaka z Charlotte.-Co wyście wczoraj wyprawiali,prawie dostałem zawału.
-Nic...-Zayn przeczesał włosy palcami.
-Nie wogule!Ja widziałem co innego.-śmiał się.
-No już daj im spokój Lou.-powiedziała Eleanor.-A swoją drogą czy chcielibyście nam coś powiedzieć?
-Ja i Zayn jesteśmy razem.-odparła Lottie.
-Gratulacje.-Coffie przytuliła przyjaciółkę.
-Wiedziałem ,że będziecie razem.Byłem tego pewny .To...przeznaczenie.-śmiał się Harry.
-Może wyjaśnicie dlaczego tamtej nocy było tutaj tak głośno.-zapytał Louis.
Zakochani spalili cegłę.
-Bo darłeś się w niebo głosy.-stwierdziła Lottie.
-Daj im wreszcie spokój Louis.-powtórzyła Eleanor.
-Ale ja jestem tylko ciekawy.-odparł.
-O zamknij się !.-uciszyli go wszyscy.
Wreszcie usiedli do śniadania.Harry zrobił naleśniki.
-Cieszę się,że nareszcie nie ma tu tej jędzy Melanie.Ona była okropna,co ty w niej widziałeś?-zapytał Liam.
-Ja już sam nie wiem.-zmieszał się.
-Skończmy ten temat.-zarządził Niall.
***
Był wieczór.Lottie i Zayn siedzieli na dachu domu,trzymając się za ręce.Księżyc świecił bladym,jasnym światłem,prosto na nich.Dokładnie widzieli swoje twarze.Siedzieli tak i rozmawiali.Nagle ich twarze zaczęły się do sienie przybliżać.Lottie spojrzała na jego brązowe tęczówki,poczuła jego zapach.On złapał ją za ręce i przyciągnął do siebie.Całował powoli,jak by kosztował czegoś nowego.Chcieli aby ta chwila trwała wiecznie.Był coraz śmielszy,w końcu subtelny pocałunek przerodził się w namiętny i zaborczy.Lottie wplotła palce w jego włosy,on złapał ją w tali.
----------------------------------------------------
Wybaczcie że tak długo nie pisałam.Już dostałam opiernicz od Jagody :) Kolejny nie udolny i długi jak cholera rozdział.;D
Pisz,pisz masz do tego talent! A ja już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału
OdpowiedzUsuńOficjalny opiernicz!
OdpowiedzUsuń