piątek, 20 kwietnia 2012

Rozdział 11 I was like, "no please, stay here We don't need no money we can make it all work"

Charlotte spała w najlepsze kiedy Coffie nagle zerwała się z łóżka i pobiegła do łazienki.Przyjaciółka poszła zobaczyć czy Coffie nic nie jest.Brunetka klęczała nad sedesem.Coraz częściej wymiotowała.
-Nic ci nie jest?-spytała Lottie.
-Nie.-powiedziała cicho Coffie podnosząc się z ziemi.
-Coraz częściej ci się to zdarza.Albo to stres albo...-dziewczyna zrobiła pauzę.Coffie wbiła w nią wzrok.-Albo jesteś w ciąży.-wzięła głęboki oddech.
-Cco...-wycedziła Coffie.
-Nie ruszaj się,ja szybko skoczę do apteki po testy ciążowe.
pobiegła do pokoju założyła dres i wsunęła nogi w burgundowe vans'y.Szybko wybiegła z mieszkania i złapała windę.Po 15 minutach była już  na górze.
-No to chwila prawdy.-powiedziała Coffie .-Zobacz i mi powiedz.-podała go przyjaciółce.
Na teście widniał plus.
-Coffie.-Lottie przytuliła przyjaciółkę.-Będziesz mamą.
Po policzku Coffie spłynęła łza.
-Ale dlaczego,przecież dziecko może być dla niego tylko problemem.A jeśli nie będzie go chciał.Co wtedy?-zamartwiała się brunetka.
-Ale może dziecko okaże się najlepszą rzeczą jaka mu się w życiu przytrafiła?
-Jedynie może pokrzyżować mu plany w karierze.
-Ale nie możesz tak myśleć.Musisz najpierw mu o tym powiedzieć.
-Później do niego zadzwonię.
Harry uprzedził Coffie.nagle rozległ się dzwonek jej telefonu.
-Lottie błagam cię odbierz,ja nie dam rady.
-Halo-blondynka chwyciła telefon.
-Cześć Charlotte,jest Coffie?-spytał Hazza.
-Jest już ci ją daję.-Coffie wymachiwała rękami i broniła się przed telefonem.
-Halo...Hej Harry.-powiedziała sztucznie.-Wiesz co?Musimy się spotkać.
-Ok,wpadnij do nas za jakąś godzinkę.Charlotte niech też przyjdzie.
-Dobrze,to pa.-rozłączyła się.
Odłożyła telefon na stół.
-Harry powiedział,że możemy wpaść za godzinę.-odparła i poszła po jakieś ubrania.
Wybrała dłuższą tunikę w paski i brązowe legginsy,do tego założyła czarne glany.Tak ubrana wyszła z domu razem z Charlotte.
Kiedy dotarły pod dom One Direction ,Coffie trochę się zawahała i chciała uciec.
-Nie musisz mu to powiedzieć.Tu i teraz.-Lottie popchnęła przyjaciółkę w stronę drzwi.
Weszły do domu.Chłopacy siedzieli przed telewizorem.
-Harry muszę ci coś powiedzieć.-zaczęła Coffie.
-To chodźmy do mnie.
Brunetka chwiejnym krokiem wspinała się po schodach,za  nią szedł Hazza.Otworzył drzwi.Nie było tam porządku.Po podłodze walały się ubrania i jakieś papiery,biurko też było zagracone.Harry odgarnął duperele z łóżka i oboje usiedli.
-To co chciałaś mi powiedzieć?-spytał.
-Harry...prawdopodobnie zostaniesz tatą.-zamurowało go,chciał coś powiedzieć ale ona nie dała mu zacząć tylko kontynuowała-Rozumiem ,że możesz go nie chcieć,masz teraz inne ...-Harry przerwał jej,wstał i zaczął krzyczeć : Będę TATĄ!.Wziął Coffie na ręce i zbiegł z nią po schodach.
-Będę tatą!Chłopaki słyszycie będę tatą!O mój boże ,będę ojcem.-chłopacy zaczęli skakać i krzyczeć z radości i przytulać się-Wy będziecie wujkami!
-Jak to będzie chłopczyk nazwijcie go Louis, po wujku.-powiedział dumny Lou.
Wszystkim udzieliła się ta wesoła atmosfera.Harry jeszcze długo nie mógł ochłonąć.Co chwilę mówił że zostanie tatą.Wszyscy bardzo się cieszyli.
----------------------------
Dziwnyyyyyyyyy rozdział .Bardzo dziwny ;D Nie wyszedł mi za bardzo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz