Ósemka ludzi siedziała nad Tamizą.Było ciemno,nie widzieli swoich twarzy.Co jakiś czas było słychać śmiech.Śpiewali piosenki One Direction i szli wolno wzdłuż barierki.Musieli jakoś dostać się do domu chłopaków.Harry szedł obok Coffie z butelką uniesioną do góry.Nie byli pijani,no może troszkę.Brunetka na pewno była trzeźwa.Oparła się o murek i spojrzała w dół,niebo odbijało się w tafli wody.Harry stał za nią obejmując ją w tali.Po bardzo długim czasie doczłapali się do domu.Dziewczyny zostały na noc u chłopaków.Coffie miała spać u Harrego,a Lottie w pokoju gościnnym.
-Ale nie mam pidżamy.-powiedziała Coffie.
-Coś się znajdzie .-powiedział Hazza otwierając szafę.Wyjął z niej dużą fioletową koszulkę.-Załóż to.-rzucił ciuchem w jej stronę.Coffie obróciła w dłoniach bluzkę i skierowała się do łazienki.Po chwili wyszła ubrana w luźny t-shirt.
-Wyglądasz sexi.-Harry zmierzył ją wzrokiem i wystawił język.
-Hahaha-powiedziała i weszła pod kołdrę.
Było grubo po 3 więc szybko zasnęła w ramionach Harrego.
***
Rano obudziło ją słońce wpadające przez okno.Zapowiadała się piękna pogoda.Harry jeszcze spał.Ostrożnie wyszła z łóżka i zeszła na dół.Przy stole w kuchni siedział Louis ,Liam i Charlotte.Coffie przeczesała potargane włosy palcami i głośno ziewnęła.Usiadła na czerwonym,,barowym'' krześle obok Lottie.
-Co tam?Jak tam?-spytała ziewając.
-Może być,jestem głodna .A co u ciebie?
-Nawet,nawet.Jest piękna pogoda,może pojechalibyśmy na małe wakacje?Zapowiada się piękna pogoda,jest już sierpień a my cały nigdzie się nie ruszyłyśmy z poza Londynu.
-Mi się ten pomysł nawet podoba.-odparła-A co wy na to?-spytała Lou i Liam'a.
-Niezły pomysł,ale gdzie mielibyśmy pojechać?-powiedział Louis.
-Na przykład do Kornawali.Gdzieś w kraju.
-Jestem za, zapytamy się pozostałych jak zejdą.
-A na ile dni?-wtrącił się Liam.
-Chyba tydzień.
-Moi rodzice kiedyś tam byli,podobno w St.Ives jest pięknie.-powiedziała Charlotte.
Po schodach schodzili własnie Harry,Zayn,Niall i Eleanor.
-Witajcie śpiochy.-powitał ich Lou.
-Właśnie tak sobie rozmawialiśmy.-wszyscy usiedli-Co byście powiedzieli na tygodniowy wypad nad morze?
-Czemu nie?Mi się podoba,a dokładniej to kiedy i gdzie?-odparł Hazza.
-Do Kornwali,bo na lot samolotem się nie piszę,ja mogę jechać nawet jutro.-odpowiedziała Coffie.
-Będziemy mieszkać w hotelu ?-wtrąciła się Eleanor.
-Tak,raczej tak,po śniadaniu zobaczę w internecie.
-Właśnie co na śniadanie?-wypalił Niall.
-Nie wiem.Harryyyyyyyy zrobisz mi shake'a z truskawek.-poprosiła Coffie.
-Jak już idziesz to poproszę kanapkę z nutellą.-powiedział Louis.
-Ja może tez shake'a.-odparła Eleanor.
-Ja też.-zamówiła Lottie.
-Ja mam ochotę na naleśniki.-złożył zamówienie Niall.
-Ja też.-wszyscy odpowiedzieli chórem.
-Co jeszcze.-krzyknął Harry-To nie restauracja.
-Oh proooszę.-Coffie pocałowała go w policzek.
-Zobaczę co da się zrobić.-odpowiedział.
Po zjedzonym śniadaniu dziewczyny poszły na górę się ubrać.
Pożegnały się i skierowały kroki do drzwi.
-Jak znajdę jakiś hotel to dam ci znać.-powiedziała Coffie.
Całe popołudnie Coffie siedziała w salonie z laptopem na kolanach szukając ciekawych hoteli w St.Ives.W końcu znalazła ładny hotel na skale,blisko morza.Wzięła telefon i zadzwoniła do Harrego.
-Halo?
-Hej.
-Znalazłam ciekawy hotel ,maja wolne terminy w tym tygodniu,rezerwować.
-Raczej tak,od kiedy do kiedy.Od jutra do piątku.-odpowiedziała.
-Ok,to rezerwuj,wyjedziemy jutro o 8 rano.Dacie radę?
-Tak,tak podjedziecie pod nas?
-Ok to pa.
-Pa.
-Lottie,zarezerwowałam hotel jedziemy jutro o 8 .-krzyknęła do przyjaciółki znajdującej się w kuchni i przygotowująca sobie obiad.
-O 8.-odkrzyknęła-Muszę się zaraz pakować.
-Ja też.-brunetka odstawiła komputer na stół i poszła do pokoju.
Z góry szafy zdjęła dużą,czerwona walizkę.Otworzyła szafę i zaczęła przeglądać swoje rzeczy.Włożyła jeansowe szorty,kilka t-shirt'ów,legginsy,sweter,strój kąpielowy,trampki i klapki,okulary słonecznie i wiele innych pierdół.Po około godzinie była w pełni spakowana.Nastawiła budzik na jutro,położyła na szafce nocnej i-pod'a i poszła wziąć prysznic.
***
Rano dźwięk budzika był nie do zniesienia.Powolnym ruchem dziewczyny zwlokły się z łóżka.Coffie poszła do łazienki ,a Lottie wybierała ubrania.Zdecydowała się na jeansową,jasną koszulę,białą bokserkę,granatowe jeansy i czerwone vans'y.Natomiast Coffie wyszła z łazienki ubrana w białą bluzkę oversize z pod której wystawała szara bokserka do tego ubrała ciemnoniebieskie tregginsy i fioletowe converse'y za kostkę.Usłyszały dźwięk klaksonu.Coffie wyjrzała przez okno.Przed ich domem zatrzymał się srebrny van.Rozpoznały,że to musieli być chłopacy.Wzięły walizki i zbiegły na dół.
Wsiadły do auta.Powitała je gromadka wesołych chłopaków i Eleanor.Louis siedział za kierownicą ,obok niego Eleanor.Liam,Zayn siedzieli po lewej dosiadła się do nich Lottie.Coffie usiadła obok Harrego i Niall'a. Ruszyli.Podróż zapowiadała się ciekawie.
---------------------------------------
Kolejny rozdział.Nie wiedziałam ,że aż tyle osób to czyta.Dziękuję wam;D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz