wtorek, 24 kwietnia 2012

Rozdział 14 Stumble into trouble, singing with a sad song They all got girlfriends, but I'm the one that they want It's America with the blue mascara on

Ósemka ludzi siedziała nad Tamizą.Było ciemno,nie widzieli swoich twarzy.Co jakiś czas było słychać śmiech.Śpiewali piosenki One Direction i szli wolno wzdłuż barierki.Musieli jakoś dostać się do domu chłopaków.Harry szedł obok Coffie z butelką uniesioną do góry.Nie byli pijani,no może troszkę.Brunetka na pewno była trzeźwa.Oparła się o murek i spojrzała w dół,niebo odbijało się w tafli wody.Harry stał za nią obejmując ją w tali.Po bardzo długim czasie doczłapali się do domu.Dziewczyny zostały na noc u chłopaków.Coffie miała spać u Harrego,a Lottie w pokoju gościnnym.
-Ale nie mam pidżamy.-powiedziała Coffie.
-Coś się znajdzie .-powiedział Hazza otwierając szafę.Wyjął z niej dużą fioletową koszulkę.-Załóż to.-rzucił ciuchem w jej stronę.Coffie obróciła w dłoniach bluzkę i skierowała się do łazienki.Po chwili wyszła ubrana w luźny t-shirt.
-Wyglądasz sexi.-Harry zmierzył ją wzrokiem i wystawił język.
-Hahaha-powiedziała i weszła pod kołdrę.
Było grubo po 3 więc szybko zasnęła w ramionach Harrego.

***

Rano obudziło ją słońce wpadające przez okno.Zapowiadała się piękna pogoda.Harry jeszcze spał.Ostrożnie wyszła z łóżka i zeszła na dół.Przy stole w kuchni siedział Louis ,Liam i Charlotte.Coffie przeczesała potargane włosy palcami i głośno ziewnęła.Usiadła na czerwonym,,barowym'' krześle obok Lottie.
-Co tam?Jak tam?-spytała ziewając.
-Może być,jestem głodna .A co u ciebie?
-Nawet,nawet.Jest piękna pogoda,może pojechalibyśmy na małe wakacje?Zapowiada się piękna pogoda,jest już sierpień a my cały nigdzie się nie ruszyłyśmy z poza Londynu.
-Mi się ten pomysł nawet podoba.-odparła-A co wy na to?-spytała Lou i Liam'a.
-Niezły pomysł,ale gdzie mielibyśmy pojechać?-powiedział Louis.
-Na przykład do Kornawali.Gdzieś w kraju.
-Jestem za, zapytamy się pozostałych jak zejdą.
-A na ile dni?-wtrącił się Liam.
-Chyba tydzień.
-Moi rodzice kiedyś tam byli,podobno w St.Ives jest pięknie.-powiedziała Charlotte.
Po schodach schodzili własnie Harry,Zayn,Niall i Eleanor.
-Witajcie śpiochy.-powitał ich Lou.
-Właśnie tak sobie rozmawialiśmy.-wszyscy usiedli-Co byście powiedzieli na tygodniowy wypad nad morze?
-Czemu nie?Mi się podoba,a dokładniej to kiedy i gdzie?-odparł Hazza.
-Do Kornwali,bo na lot samolotem się nie piszę,ja mogę jechać nawet jutro.-odpowiedziała Coffie.
-Będziemy mieszkać w hotelu ?-wtrąciła się Eleanor.
-Tak,raczej tak,po śniadaniu zobaczę w internecie.
-Właśnie co na śniadanie?-wypalił Niall.
-Nie wiem.Harryyyyyyyy zrobisz mi shake'a z truskawek.-poprosiła Coffie.
-Jak już idziesz to poproszę kanapkę z nutellą.-powiedział Louis.
-Ja może tez shake'a.-odparła Eleanor.
-Ja też.-zamówiła Lottie.
-Ja mam ochotę na naleśniki.-złożył zamówienie Niall.
-Ja też.-wszyscy odpowiedzieli chórem.
-Co jeszcze.-krzyknął Harry-To nie restauracja.
-Oh proooszę.-Coffie pocałowała go w policzek.
-Zobaczę co da się zrobić.-odpowiedział.
Po zjedzonym śniadaniu dziewczyny poszły na górę się ubrać.
Pożegnały się i skierowały kroki do drzwi.
-Jak znajdę jakiś hotel to dam ci znać.-powiedziała Coffie.


Całe popołudnie Coffie siedziała w salonie z laptopem na kolanach szukając ciekawych hoteli w St.Ives.W końcu znalazła ładny hotel na skale,blisko morza.Wzięła telefon i zadzwoniła do Harrego.
-Halo?
-Hej.
-Znalazłam ciekawy hotel ,maja wolne terminy w tym tygodniu,rezerwować.
-Raczej tak,od kiedy do kiedy.Od jutra do piątku.-odpowiedziała.
-Ok,to rezerwuj,wyjedziemy jutro o 8 rano.Dacie radę?
-Tak,tak podjedziecie pod nas?
-Ok to pa.
-Pa.
-Lottie,zarezerwowałam hotel jedziemy jutro o 8 .-krzyknęła do przyjaciółki znajdującej się w kuchni i przygotowująca sobie obiad.
-O 8.-odkrzyknęła-Muszę się zaraz pakować.
-Ja też.-brunetka odstawiła komputer na stół i poszła do pokoju.
Z góry szafy zdjęła dużą,czerwona walizkę.Otworzyła szafę i zaczęła przeglądać swoje rzeczy.Włożyła jeansowe szorty,kilka t-shirt'ów,legginsy,sweter,strój kąpielowy,trampki i klapki,okulary słonecznie i wiele innych pierdół.Po około godzinie była w pełni spakowana.Nastawiła budzik na jutro,położyła na szafce nocnej i-pod'a i poszła wziąć prysznic.

***

Rano dźwięk budzika był nie do zniesienia.Powolnym ruchem dziewczyny zwlokły się z łóżka.Coffie poszła do łazienki ,a Lottie wybierała ubrania.Zdecydowała się na jeansową,jasną koszulę,białą bokserkę,granatowe jeansy i czerwone vans'y.Natomiast Coffie wyszła z łazienki ubrana w białą bluzkę oversize z pod której wystawała szara bokserka do tego ubrała ciemnoniebieskie tregginsy i fioletowe converse'y za kostkę.Usłyszały dźwięk klaksonu.Coffie wyjrzała przez okno.Przed ich domem zatrzymał się srebrny van.Rozpoznały,że to musieli być chłopacy.Wzięły walizki i zbiegły na dół.
Wsiadły do auta.Powitała je gromadka wesołych chłopaków i Eleanor.Louis siedział za kierownicą ,obok niego Eleanor.Liam,Zayn siedzieli po lewej dosiadła się do nich Lottie.Coffie usiadła obok Harrego i Niall'a. Ruszyli.Podróż zapowiadała się ciekawie.
---------------------------------------
Kolejny rozdział.Nie wiedziałam ,że aż tyle osób to czyta.Dziękuję wam;D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz