czwartek, 19 kwietnia 2012

Rozdział 10 He holds me in his big arms ,Drunk and I am seeing stars

'I will love you till the end of time ,I would wait a million years' Coffie odebrała telefon,to znowu był Hazza.Tym razem zaprosił dziewczyny na imprezę ,którą urządzają z resztą zespołu.Cała w skowronkach brunetka poinformowała o tym fakcie Lottie.Charlotte cieszyła się ,że znowu może zobaczyć się z Zaynem.To nie było już tylko zwykłe zauroczenie gwiazdorem.Czuła do niego coś więcej,taniec na ostatniej imprezie ,jeszcze bardziej utwierdził ją w tym przekonaniu.
Zaczęły się poszukiwania ubrań ,które miały założyć.Coffie znalazła na podłodze biały,duży top z nadrukowanym łapaczem snów.Do tego złożyła wąską czarną spódniczkę i czarne koturny.Włosy z jednej strony odpięła,a usta pomalowała na krwisto czerwony.Wyglądała pięknie.Lottie cały czas szukała szortów z flagą USA.Cały czas,chowały się pod łóżkiem.Do tego ubrała luźną białą bluzkę wpuszczoną w spodnie i czerwone converse'y.Wzięły jeszcze torebki i wyszły z domu.
U 1D było mnóstwo nieznanym, dziewczynom ,osób.Odnalazły w tłumie chłopaków .Harry pocałował,Coffie na powitanie.Była tam też Eleanor-dziewczyna Louisa.Była bardzo miła.dziewczyny od razu sie polubiły.Umuwiły sie nawet na jakis mały wypadzik na miasto.W końcu poszli tańczyć.Lottie wzięła drinka i zatańczyła z Zayn'em.Uwielbiała z nim tańczyć.Czas leciał bardzo szybko.Wszyscy sięgali co chwilę po nowe drinki.Bawili się świetnie.Coffie zostawiła gdzieś przyjaciółkę.Nic się dla niej nie liczyło.Kochała spędzać czas z Harrym.Naprawdę była w nim zakochana.
Po 3 godzinach wszyscy byli już mocno wstawieni.Coffie i Harry znikli z pola widzenia Lottie.Poszli do środka,nie odrywając swoich ust od siebie.Usiedli na kanapę,cały czas się całując. 


***


Charlotte przespała prawie cały dzień.W końcu po południu zwlokła się z łóżka.Postanowiła zjeść kolacjo-śniadanie.Po drodze do kuchni spojrzała w lustro.Miała rozmazany nie zmyty wczorajszy makijaż i potargane włosy na wszystkie strony świata.Zdjęła z krzesła wielki,rozciągnięty szary sweter i narzuciła go na pidżamę.Na blacie,w kuchni leżały fajki.Wzięła je i wyszła na balkon.Zimne powietrze buchnęło jej w twarz.To ją trochę otrzeźwiło.Oparła się o barjerkę i spojrzała w dół.Strasznie bolała ją głowa.Ten dzień nie należał do najłatwiejszych.
-------------------------------------------
Oczywiście długi jak cholera.Rozdział wyszedł koszmarny.Same nudy i nic sensownego,ale za niedługo akcja się rozkręci.
Ostatnio wchodzę sobie na bloga i proszę:
 
Już ponad 300 wejść.Dziękuję ;D
                                        

1 komentarz:

  1. To nie jest to na co liczyłam, ale ni jest aż tak źle (odezwał się dyslektyk ;D) ^^ Pozdro <333 :**

    OdpowiedzUsuń