poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Rozdział 13 Live on the dark side of the American dream. We would stay out late, play our music loud, When we grew up nothing was what it seemed.

Od rana Harry zadzwonił chyba 20 razy.Coffie cały czas naciskała czerwoną słuchawkę i rzucała telefon w kąt.
-Przestań bo go zniszczysz.-za ściany wyłoniła się smukła postać Charlotte.-Czemu co chwilę się rozłączasz?-powiedziała niezwykle pogodnym głosem.
Coffie usiadła i skrzyżowała  ręce na kolanach.
-Daj mu szansę.-Lottie dosiadła się do przyjaciółki.
-Nie chcę.-powiedziała ponuro.
-Dlaczego.-zapytała ze spokojem.
-Nie wiem.
-Właśnie.-rozległ się dzwonek telefonu Coffie.-Odbierz.
-Nie.-odparła ,włączyła telewizor i z udawaną ciekawością wpatrywała się  ekran.
-Proszę,co mam dla ciebie zrobić,żebyś wreszcie odebrała ten cholerny telefon.-Charlotte lekko podniosła głos.
-Nie wiem.-prychnęła.
-Mam ci kupić flaszkę żebyś się nachlała i wreszcie zaczęła gadać?-zapytała.
-Dobra propozycja.-zaśmiała się pod nosem.
-Nie mam do ciebie siły.-wstała i poszła do pokoju po ubrania.
Coffie cały czas siedziała zapatrzona w telewizor,podpierając twarz ,dłońmi.Rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi.Leniwie podniosła się z kanapy i ruszyła w stronę drzwi.Kompletnie nie myślała.Otworzyła .W drzwiach stanął wysoki chłopak z burzą loków na głowie i pięknymi zielonymi oczyma.Brunetka nic nie powiedziała,stała tylko i wpatrywała się w niego.
-Dlaczego nie odbierasz moich telefonów?-zapytał.Coffie milczała.Chłopak wyjął zza pleców ,bukiet białych róż.-Przepraszam.-uśmiechnął się i podał dziewczynie kwiaty.Coffie chwyciła bukiet i rzuciła się Harremu na szyję.Pocałowała go.
-O!Widzę że się pogodziliście.-Lottie wyszła z łazienki.
Na twarzy Coffie po raz pierwszy tego dnia zagościł uśmiech.Odwróciła się i jeszcze raz pocałowała Harrego.
-Wpadniecie dzisiaj do nas?-zapytał.-Wpadnie też Eleanor.
-Spoko,o której?
-O 4 pasuje?-odparł
-Raczej tak.-odpowiedziała.
-To ja spadam.Louis mnie zabije,i tak cudem wyrwałem się z domu.-pomachał ręką i ulotnił się.
-To ja idę się ogarnąć.-zakomunikowała Coffie.
Założyła białą tunikę,legginsy w galaktyczny wzór i trampki.
-Ta Eleanor wydawała się fajna ?-rzuciła brunetka
-Nawet,nawet nic do niej nie mam-odpowiedziała Lottie.

Zegar wskazywał w pół do czwartej.Dziewczyny wzięły torebki,założyły kurtki i wyszły z domu.Czarna taksówka już czekała.dziewczyny szyb ko wsiadły.Po 20 minutach jazdy były na miejscu.Zastanawiały się co dzisiaj mi się przydarzy.Może kolejna bitwa na płyn do mycia naczyń i wodę potocznie zwana przez chłopaków zmywaniem.
-Właśnie!-wykrzyknęła Charlotte-Ja cały czas mam te czarne ,skurczone w praniu rurki Harrego.Przy następnej okazji oddam.-zaśmiała się.
Tym razem otworzył Liam.
-Wejdźcie.-zaprosił.
Zastały niezwykły porządek jak na chłopaków.Harry siedział przy garach.Louis usiłował mu pomóc.Niestety z jego talentem kulinarnym,wszyscy zeszli by natychmiast na miejscu.Eleanor siedziała na marmurowym kuchennym blacie i zajadała truskawki,których bezskutecznie poszukiwał Niall.Zayn właśnie schodził po schodach,a Liam majstrował przy telewizorze.Można było wywnioskować,że ,,ktoś''go zepsuł.
-To co robimy.-powiedziała Charlotte uderzając obiema dłońmi o blat na którym siedziała Eleanor.
-A co chcecie robić?-odpowiedział pytaniem na pytanie Harry.
-Nie wiem,a co proponujecie?
-Obojętnie,a co wy byście proponowały?
-Dobra skończcie.-Coffie przerwała tę wysoce inteligentną rozmowę.-Gramy w coś?-rzuciła.
-A w co?-Coffie głośno jęknęła.
-W butelkę,albo w prawdę czy ryzyko.
-W CHOWANEGO!-wydarł się Louis.
-Ja jestem za.-powiedziała Charlotte.
-Ja też-odkrzyknął z salonu Liam.
-My też.-powiedzieli Niall i Zayn.
-Jestem za.-odparła Eleanor.
-No dobra możemy spróbować,ale ja nie szukam.
-Mogę szukać.-zaoferował się Niall.
-Ok,liczysz do stu.-poinstuował go Harry-A my się chowamy.
Nialler poszedł pod ścianę,zasłonił oczy rękoma i zaczął liczyć.Wszyscy jak na komendę rozbiegli się po całym domu.Charlotte udała się do łazienki.Weszła do wanny i przysłoniła ją różową zasłonką.Coffie weszła do szafy pod schodami,Zayn pod biurkiem w pokoju Liam'a które przesłonił dwoma dużymi,granatowymi kartonami.Liam zdecydował się na szafę stojącą w korytarzu.Louis planował schować się w lodówce,ale kiedy odkrył że się nie mieści wybrał wolną przestrzeń pod swoim łóżkiem.Eleanor weszła za sofę i zarzuciła na nią koc,który leżał w rogu zwinięty w kłębek.Wszystkie dobre kryjówki były już zajęte,Harremu pozostała zasłona.Zdesperowany wlazł za nią i modlił się,żeby ktoś inny został znaleziony wcześniej.Usłyszeli magicznie słowo'SZUKAM'.Niall skierował swoje kroki na górę.Louis nie mógł powstrzymać śmiechu i głośno się roześmiał.Nialler natychmiast go odnalazł.Potem przyszła kolej na nieszczęsnego Harrego,Zayn'a i Liam'a.Zostały jeszcze dziewczyny.Niallowi nie pasował koc leżący na sofie,więc poszedł to sprawdzić.Zza kanapy wyłoniła się Eleanor.Nagle z szafy rozległ się dźwięk 'I spent my whole life driving in cars with boys',był to telefon Coffie,automatycznie została odnaleziona.Niall miał problem z odnalezieniem Lottie.Kiedy oznajmili,że wygrała ,wyłoniła się z kryjówki.
------------------------------------------
Taki sobie rozdział.Pogubiłam się już w numerkach rozdziałów,ale wszystko gra.;D

1 komentarz: