Od rana Harry zadzwonił chyba 20 razy.Coffie cały czas naciskała czerwoną słuchawkę i rzucała telefon w kąt.
-Przestań bo go zniszczysz.-za ściany wyłoniła się smukła postać Charlotte.-Czemu co chwilę się rozłączasz?-powiedziała niezwykle pogodnym głosem.
Coffie usiadła i skrzyżowała ręce na kolanach.
-Daj mu szansę.-Lottie dosiadła się do przyjaciółki.
-Nie chcę.-powiedziała ponuro.
-Dlaczego.-zapytała ze spokojem.
-Nie wiem.
-Właśnie.-rozległ się dzwonek telefonu Coffie.-Odbierz.
-Nie.-odparła ,włączyła telewizor i z udawaną ciekawością wpatrywała się ekran.
-Proszę,co mam dla ciebie zrobić,żebyś wreszcie odebrała ten cholerny telefon.-Charlotte lekko podniosła głos.
-Nie wiem.-prychnęła.
-Mam ci kupić flaszkę żebyś się nachlała i wreszcie zaczęła gadać?-zapytała.
-Dobra propozycja.-zaśmiała się pod nosem.
-Nie mam do ciebie siły.-wstała i poszła do pokoju po ubrania.
Coffie cały czas siedziała zapatrzona w telewizor,podpierając twarz ,dłońmi.Rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi.Leniwie podniosła się z kanapy i ruszyła w stronę drzwi.Kompletnie nie myślała.Otworzyła .W drzwiach stanął wysoki chłopak z burzą loków na głowie i pięknymi zielonymi oczyma.Brunetka nic nie powiedziała,stała tylko i wpatrywała się w niego.
-Dlaczego nie odbierasz moich telefonów?-zapytał.Coffie milczała.Chłopak wyjął zza pleców ,bukiet białych róż.-Przepraszam.-uśmiechnął się i podał dziewczynie kwiaty.Coffie chwyciła bukiet i rzuciła się Harremu na szyję.Pocałowała go.
-O!Widzę że się pogodziliście.-Lottie wyszła z łazienki.
Na twarzy Coffie po raz pierwszy tego dnia zagościł uśmiech.Odwróciła się i jeszcze raz pocałowała Harrego.
-Wpadniecie dzisiaj do nas?-zapytał.-Wpadnie też Eleanor.
-Spoko,o której?
-O 4 pasuje?-odparł
-Raczej tak.-odpowiedziała.
-To ja spadam.Louis mnie zabije,i tak cudem wyrwałem się z domu.-pomachał ręką i ulotnił się.
-To ja idę się ogarnąć.-zakomunikowała Coffie.
Założyła białą tunikę,legginsy w galaktyczny wzór i trampki.
-Ta Eleanor wydawała się fajna ?-rzuciła brunetka
-Nawet,nawet nic do niej nie mam-odpowiedziała Lottie.
Zegar wskazywał w pół do czwartej.Dziewczyny wzięły torebki,założyły kurtki i wyszły z domu.Czarna taksówka już czekała.dziewczyny szyb ko wsiadły.Po 20 minutach jazdy były na miejscu.Zastanawiały się co dzisiaj mi się przydarzy.Może kolejna bitwa na płyn do mycia naczyń i wodę potocznie zwana przez chłopaków zmywaniem.
-Właśnie!-wykrzyknęła Charlotte-Ja cały czas mam te czarne ,skurczone w praniu rurki Harrego.Przy następnej okazji oddam.-zaśmiała się.
Tym razem otworzył Liam.
-Wejdźcie.-zaprosił.
Zastały niezwykły porządek jak na chłopaków.Harry siedział przy garach.Louis usiłował mu pomóc.Niestety z jego talentem kulinarnym,wszyscy zeszli by natychmiast na miejscu.Eleanor siedziała na marmurowym kuchennym blacie i zajadała truskawki,których bezskutecznie poszukiwał Niall.Zayn właśnie schodził po schodach,a Liam majstrował przy telewizorze.Można było wywnioskować,że ,,ktoś''go zepsuł.
-To co robimy.-powiedziała Charlotte uderzając obiema dłońmi o blat na którym siedziała Eleanor.
-A co chcecie robić?-odpowiedział pytaniem na pytanie Harry.
-Nie wiem,a co proponujecie?
-Obojętnie,a co wy byście proponowały?
-Dobra skończcie.-Coffie przerwała tę wysoce inteligentną rozmowę.-Gramy w coś?-rzuciła.
-A w co?-Coffie głośno jęknęła.
-W butelkę,albo w prawdę czy ryzyko.
-W CHOWANEGO!-wydarł się Louis.
-Ja jestem za.-powiedziała Charlotte.
-Ja też-odkrzyknął z salonu Liam.
-My też.-powiedzieli Niall i Zayn.
-Jestem za.-odparła Eleanor.
-No dobra możemy spróbować,ale ja nie szukam.
-Mogę szukać.-zaoferował się Niall.
-Ok,liczysz do stu.-poinstuował go Harry-A my się chowamy.
Nialler poszedł pod ścianę,zasłonił oczy rękoma i zaczął liczyć.Wszyscy jak na komendę rozbiegli się po całym domu.Charlotte udała się do łazienki.Weszła do wanny i przysłoniła ją różową zasłonką.Coffie weszła do szafy pod schodami,Zayn pod biurkiem w pokoju Liam'a które przesłonił dwoma dużymi,granatowymi kartonami.Liam zdecydował się na szafę stojącą w korytarzu.Louis planował schować się w lodówce,ale kiedy odkrył że się nie mieści wybrał wolną przestrzeń pod swoim łóżkiem.Eleanor weszła za sofę i zarzuciła na nią koc,który leżał w rogu zwinięty w kłębek.Wszystkie dobre kryjówki były już zajęte,Harremu pozostała zasłona.Zdesperowany wlazł za nią i modlił się,żeby ktoś inny został znaleziony wcześniej.Usłyszeli magicznie słowo'SZUKAM'.Niall skierował swoje kroki na górę.Louis nie mógł powstrzymać śmiechu i głośno się roześmiał.Nialler natychmiast go odnalazł.Potem przyszła kolej na nieszczęsnego Harrego,Zayn'a i Liam'a.Zostały jeszcze dziewczyny.Niallowi nie pasował koc leżący na sofie,więc poszedł to sprawdzić.Zza kanapy wyłoniła się Eleanor.Nagle z szafy rozległ się dźwięk 'I spent my whole life driving in cars with boys',był to telefon Coffie,automatycznie została odnaleziona.Niall miał problem z odnalezieniem Lottie.Kiedy oznajmili,że wygrała ,wyłoniła się z kryjówki.
------------------------------------------
Taki sobie rozdział.Pogubiłam się już w numerkach rozdziałów,ale wszystko gra.;D
Fajnyyy rozdzialik ♥
OdpowiedzUsuń