Chłodny powiew wiatru zamknął z trzaskiem okno,budząc przy tym Charlotte.Powolnie zeszła,a nawet zleciała z łóżka,padając twarzą na puszyste kapcie.Podniosła się z ziemi i zerknęła do szafy.Panował tam istny burdel.Wygrzebała z tamtąd białą bokserkę,granatowy ażurowy sweter i legginsy.Położyła ubrania na blacie ,zdjęła piżamę i weszła pod prysznic.Lodowata woda momentalnie ją obudziła.Nie była to przyjemna pobudka.Lottie umyła się,zakręciła wodę i sięgnęła po mięciutki,różowy ręcznik.Wysunęła szufladę i wyjęła z niej kosmetyczkę.Kiedy była już gotowa zabrała piżamę i opuściła łazienkę. Coffie była już na nogach.Siedziała na łóżku z wielkim bananem na twarzy.
-Co się tak szczerzysz?-zapytała Lottie odkładając piżamę.
-Nie mogę uwierzyć,dzisiaj spotkam One Direction.
-My,s p o t k a m y.-
-Tak,tak spotkamy.Już nie mogę się doczekać.-odpowiedziała podekscytowana Coffie.
-To może chociaż się ogarniesz?
-Już idę,idę.-odparła
Wstała i wzięła swoje ubrania.Po 20 minutach była gotowa.
-Co na śniadanie?-spytała Coffie
-Masz.-Lottie rzuciła do niej pudełko muesli.
-Pycha.-powiedziała sarkastycznie brunetka.
Zbliżała się 20.Dziewczyny szykowały się na spotkanie z One Direction.Nagle ktoś zatrąbił,to z pewnością był Louis.W pełni umalowane i ubrane zeszły na dół.Przed budynkiem stało,piękne,czarne auto.Siedziała w nim piątka chłopaków.Harry i Niall kłócili się o miejsce.Dziewczyny wsiadły do samochodu.
-To gdzie jedziemy?-rzuciła Charlotte.
-Do tego nowego klubu w mieście.-odpowiedział Louis z miejsca kierowcy.
-To świetnie.
Dziewczyny czuły się trochę skrępowane. Nie przychodziły im do głowy żadne tematy do rozmów.W końcu dotarli na miejsce.Przed budynkiem była ogromna kolejka.
-Będziemy tak stać jak oni?-spytała zrezygnowana Coffie.
-Idźcie za nami.-nakazał Liam.
Wszyscy wysiedli z samochodu.Było już ciemno.Gwiazdy,świeciły jasnym blaskiem.Przyjaciółki stanęły na wąskim krawężniku .Chłopacy przeszli przez ulicę i skierowali swoje kroki ku wielkiemu mężczyźnie w czarnym uniformie.Z pewnością był to ochroniarz.Liam stanął przez nim i zawzięcie coś gestykulował.Po chwili ochroniarz otworzył wielkie ,szare drzwi.Harry zawołam Charlotte i Coffie.Dziewczyny ostrożnie przeprawiły się dziurawą ulicę,żeby nie wpaść w żadną z nich obcasem.Stanęły koło One Direction i grupą weszli do środka.Było tam ciemno,ale lampki ledowe trochę rozświetlały mrok.Charlotte podeszła do baru i zamówiła mojito.Barman podał jej zielonego drinka.Upiła łyk i poszła na parkiet.Z dala wypatrzyła Coffie tańczącą z Harry.To jej nie zdziwiło,od początku wiedziała że tę dwójkę coś łączy.Nie była zazdrosna ,ona wolała Zayn'a.Z zamyśleń wyrwał ją właśnie on.
-Zatańczysz?-spytał.
-Z wielką chęcią.-odparła.
Właśnie zaczęła się jakaś wolna piosenka.Charlotte wtuliła się w niego.Poczuła zapach jego perfum.Podniosła głowę z jego torsu i zatopiła się w jego brązowych tęczówkach.On złapał ją w tali,ona oplotła ręce w okół jego szyi.Bujali się w rytm muzyki.Chciała zatrzymać tę chwilę na zawsze.Piosenka dobiegła końca.Oni oderwali się od siebie.Charlotte jeszcze raz spojrzała w jego oczy.Zayn zagryzł dolną wargę uwielbiała jak to robił.
Było około 3 nad ranem.Lottie obejrzała się i zobaczyła Coffie namiętnie całującą się z Harrym,który był zalany w cztery dupy ,ona z resztą też.Brunetka była przywarta do ściany,jaj ręce zwisały na karku Hazzy.On jedną ręką opierał się o białą ścianę,drugą obejmował dziewczynę.To był szok dla Charlotte.Harry i jej najlepsza przyjaciółka.Odwróciła wzrok i podeszła do baru,zamówiła drinka,potem kolejnego i jeszcze jednego.Wszyscy byli już bardzo pijani.Około 5 rano wyszli z klubu.Musieli wracać na piechotę.
-------------------------------------------------------
I tak mamy już 6 rozdział.Jeszcze raz proszę każdego kto to czyta o jakiś komentarz.;D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz