Od czasu zapoznania się z Melanie ,Charlotte nie pojawiała się u chłopaków.Za to Harry czasami wpadał je odwiedzić.
-Dziewczyno ogarnij się!-krzyknęła Coffie.-Siedzisz na tej kanapie w szlafroku ,oglądając jakieś dramaty.Rusz się.Nie będziesz się już kumplować z One Direction tylko przez tą dziewczynę?To nie poważne.Gdzie jest ta stara Lottie ,która niczego się nie bała,a jeśli ktoś stanął na jej drodze chcą przeszkodzić miała na niego wyjebane.Wstawaj.-potrząsnęła jej ręką.
-Już.-podniosła ostentacyjnie ręce.
Kiedy doprowadziła się do porządku ,wyszły z domu stawić czoła strasznej hipsterce.Stanęły przed domem chłopaków.Lottie wzięła głęboki oddech i weszły do środka.Melanie też tam była.
-Witajcie.-powiedziała charyzmatycznie Coffie ,powstrzymując śmiech.Podeszła bliżej do Mel:
-Cześć Melanie.-przywitała się z wyższością spoglądając na jej ubiór.
-Lottie chodź na słówko.-pociągnęła ją za rękę.
-Co jest?-spytała .
-Widzisz w co ona jest ubrana?
-Tak,zwykły top,spodnie i sweter.
-Byłam wczoraj u nich na chwilę i miałam na sobie prawie że identyczny outfit.
-Czyli mamy doczynienia z kopiarą.-stwierdziła.
-O tak.Dobra chodź.
Lottie jeszcze raz spojrzała na Melanie.Była ubrana w zielony top w czarną a kratę,czarne rurki i biały sweter.
-A więc co tam u ciebie Melanie.-Coffie powiedziała z naciskiem na ostatni wyraz.
-A nic , a u was?-odparła swoim przesłodzonym głosikiem.
-Dobrze ,dobrze.Co za zbieg okoliczności byłam wczoraj bardzo podobnie ubrana.
-Faktycznie,jaki przypadek.-odpowiedziała.-Dobra muszę iść,wybieramy się z Zayn'em na miasto.-niebyła już taka milutka.Przyjaciółki uśmiechnęły się porozumiewawczo.Para gołąbków opuściła dom.Nagle rozległ się krzyk.
-Niall miałeś zrobić pranie!-wydarł się Liam.
-Ale ja nie umiem.
-Na pewno sobie poradzisz.-poklepał go po ramieniu Harry.
-Właśnie musisz tylko wsypać proszek,płyn do płukania i ustawić program.Nic trudnego.-powiedziała Coffie.
Niall leniwe zwlókł się z kanapy i poszedł w stronę pralki.Biedak nie wiedział jak się do tego zabrać.Władował wszystkie ubrania z kosza na budy,nie patrząc na to czy farbują czy nie.Wsypał bardzo dużo proszku,ponieważ opakowanie wyślizgnęło mu się z rąk.Nalał płyn do płukania i zamknął pralkę.Wcisnął pierwszy lepszy, przypadkowy guzik.jak najszybciej opuścił to pomieszczenie.
Po pewnym czasie z pralni zaczął dobiegać jakiś hałas.Wszyscy popatrzeli się na Niall'a.
-No co?-jęknął.
-Co to za hałas Niall?-spytał Liam podejrzliwym głosem.
-Ehh...już idę sprawdzić-westchnął.
Stanął w drzwiach pomieszczenia.na podłodze rozlewała się ogromna kałuża.Z pralki lała się woda zmieszana z mydlinami.Za Niall'em stanęła reszta domowników.
-Co tu się do cholery dzieje?-spytał Liam.
-Nie wiem.Pewnie ta pralka jest jakaś wadliwa,albo coś w tym rodzaju.
-Nie stójcie tak, tylko trzeba coś zrobić.-przegoniła ich Lottie.
Kiedy sytuacja została opanowana,zaczęli ratować pranie.Niestety wszystkie białe koszulki były teraz szare,albo różowe.
-Niall.-krzyknął Harry-zafarbowałeś moje ulubione bokserki na różowo!
-Sami kazaliście mi robić pranie.-wykręcał się.
-Pożałujesz.-Harry zaczął gonić biednego blondyna po całym domu.
----------------------------------------------
Rozdział nie specjalny .;D
Czekam na rozwój sytuacji z Melanie ;]
OdpowiedzUsuńOby Zayn zmądrzał i wybrał Charlotte *.*
OdpowiedzUsuń